Perspektywy Europejskie

Forum Europejskie

Perspektywy Europejskie to nowy miesięcznik poświęcony tematyce europejskiej.

Prezentujemy kierunki i perspektywy integracji europejskiej, ewolucję polityk unijnych, acquis communautaire, zasady funkcjonowania instytucji Unii Europejskiej oraz najciekawsze wiadomości z państw członkowskich.

Aktualności

  • 2012-03-05 Rośnie przeciwwaga dla Merkozy`ego?

    Rozmowa z Bartłomiejem Znojkiem z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych

    Czy polsko-hiszpańska współpraca wewnątrz Unii może być odpowiedzią na Merkozy’ego, czyli dominację francusko-niemiecką? Czy wysiłki podejmowane przez rządy Polski i Hiszpanii są w tym zakresie satysfakcjonujące?

    Polska i Hiszpania należą do grupy sześciu największych państw członkowskich Unii Europejskiej. Dla obu Francja i Niemcy to pierwszoplanowi partnerzy w Unii, ale myślę, że mają potencjał do tworzenia przeciwwagi dla dominacji tandemu francusko-niemieckiego. Ich bliska współpraca może być bazą do budowania większych koalicji, zdolnych przeciwstawić się niekorzystnym dla nich propozycjom zgłaszanym przez dwa największe państwa Unii...

  • 2012-03-05 Wielkie pieniądze z ograniczeniami

    Rozmowa z dr. hab. Tomaszem Grzegorzem Grosse z PAN

    Pod koniec 2011 roku Komisja Europejska przedstawiła długo oczekiwane propozycje uregulowań związanych z funkcjonowaniem polityki spójności Unii Europejskiej po 2013 roku. Czy upatruje Pan w nich jakichś korzystnych dla Polski rozwiązań?
    Ramy, w których kształtuje się przyszła polityka spójności, są dla Polski korzystne i w dużej mierze odpowiadają naszym potrzebom rozwojowym. Po pierwsze, Komisja Europejska podtrzymuje zasadność utrzymania na stosunkowo dużym poziomie środków przeznaczanych na tę politykę. KE chce również, aby nadal wspierała ona głównie regiony słabiej rozwinięte, w związku z czym proponuje przeznaczyć na ten cel nawet 70% budżetu polityki spójności na lata 2014-2020. Uważam, iż w obliczu kryzysu gospodarczego, jaki dotknął Europę, jest to bardzo dobry punkt wyjścia do dalszych negocjacji, związanych z ostatecznym kształtem polityki spójności po 2103 roku.

  • 2012-01-17 Realia Partnerstwa Wschodniego

    Rozmowa z Rafałem Sadowskim z Ośrodka Studiów Wschodnich

    W Deklaracji Praskiej, powołującej Partnerstwo do życia, zapisano, że ma ono na celu polityczne zbliżenie i ekonomiczną integrację Unii Europejskiej z sześcioma państwami wschodnioeuropejskimi. W praktyce oznacza to przede wszystkim utworzenie między UE a tymi krajami strefy wolnego handlu oraz zniesienie obowiązku wizowego. Z całą pewnością wymiernym efektem bliższej integracji gospodarczej z tymi krajami byłoby przejęcie przez nie wypracowanych przez UE standardów i przepisów w obszarze handlu...

  • 2012-01-17 Idą zmiany...

    Polska pozostanie największym beneficjentem polityki spójności. Zmiany, które czekają nas po 2013 roku, wiążą się głównie z orientacją polityki spójności na efekty i ograniczoną liczbę priorytetów, ściśle związanych ze Strategią Europa 2020. Regiony dysponować będą środkami znacznie wyższymi niż dotychczas, i to właśnie na nie spadnie większa niż dotąd odpowiedzialność za koordynację ich wydatkowania na poziomie regionalnym...

 

Polska bieda jest sierotą


Zielona Wyspa nie daje się zwieść aktualnej koniunkturze i tylko umiarkowanie upaja się wyższością nad resztą Europy, trawionej przez kryzys.

Abyśmy nie dostali zawrotu głowy od sukcesów, przedstawiono czarną wizję demograficzną. Za dwadzieścia parę lat ciężar utrzymywania pojedynczego emeryta spadnie na barki zaledwie dwóch dzisiejszych gimnazjalistów. Jako że nie ma pomysłu na rozwój i modernizację, nie ma programu społecznego na kolejne dekady, najprostszym rozwiązaniem będzie niepłacenie emerytur do 67 lat, sprawiedliwie, mężczyznom i kobietom.

Malkontenci wskazują na kwestie związane ze zdrowotną kondycją grupy 65+, niepewną perspektywą polskiego small biznesu, brakiem dobrych rozwiązań systemowych w sferze prawa pracy, opieki socjalnej etc.

Polacy, nie lękajmy się, operacja podwyższenia wieku emerytalnego, zwana na wyrost „reformą” (sic!), zadziała z dwudziestoletnim opóźnieniem – jeśli dobrze pójdzie. Przez ten czas możemy wejść w fazę niespodziewanej koniunktury i stać nas będzie na anulowanie „reformy”.

Nie dajmy się też omamić opozycjonistom, którzy zarzucają Premierowi, że decyduje się na niepopularne i odległe w czasie zmiany tylko po to, by uzyskać w oczach liberalnej Europy wizerunek żelaznego męża stanu, a przez to trampolinę do osobistej kariery w strukturach unijnych.

Bzdury to oczywiste, choć mrożą one krew w żyłach, oczywiście tylko ludziom słabym duchem. Wróćmy póki co do pogodniejszej współczesności.

Parę dni temu Europejski Urząd Statystyczny podał, że nasz kraj nie jest już trzecim od końca na liście krajów Europy uszeregowanych według wskaźnika głębokiej biedy. Ze wspomnianego trzeciego miejsca od końca awansowaliśmy na piąte i już tylko 14,2% Polaków żyje w głębokiej biedzie. Wyprzedziliśmy w ciągu roku Litwę (19,5%) oraz Węgry (21,6%). Gorzej mają Rumunia (31%) i Bułgaria (35%).

Eurostat zaprezentował jeszcze jedną statystykę, dotyczącą ludności żyjącej
w warunkach wykluczenia społecznego. Tu jesteśmy na niższej pozycji – czwartej od końca, ze wskaźnikiem wykluczonych na poziomie 27,8% .

Biedniej jest na Litwie (33,4%), w Rumunii (41,4%) i Bułgarii (41,6%). Nie dość tego, po awansie ministra Arłukowicza, polskim wykluczonym odebrano pełnomocnika rządu oraz nadzieje na darmowe bilety do teatrów regionalnych.

Tu warto przypomnieć ciekawostkę. Otóż, parę lat temu Parlament i rada Unii Europejskiej ustanowiły rok 2010 Europejskim Rokiem Walki z Ubóstwem i Wykluczeniem Społecznym. Dzięki programowi tegoż roku w UE miało wyjść ze stanu wykluczenia społecznego kilkadziesiąt milionów osób. Potem nastał kryzys. Eurostat podaje, że w warunkach wykluczenia społecznego żyje w Unii aktualnie 115 milionów mieszkańców.

W Polsce urzędnicy resortu pracy zaplanowali obchody roku 2010 na miarę ich wyobrażeń. Sukces przyszedł dopiero w roku następnym i polegał na utworzeniu stanowiska podsekretarza stanu do spraw wykluczonych w Kancelarii Premiera, na które idealnie nadawał się dzisiejszy minister zdrowia.

Społeczeństwo Zielonej Wyspy jak dziecko dało się zwieść ideą Roku 2010. Ponad 350 organizacji obywatelskich, wyższych uczelni, samorządów terytorialnych, stowarzyszeń zawodowych i twórczych, tworzących od 2004 roku krąg społeczny p.n. Debata Europejska, wystąpiło z inicjatywą stworzenia Narodowego Programu Walki z Ubóstwem i Wykluczeniem Społecznym.

Wspomniane organizacje rozesłały apele do czołowych polityków, uczelni, samorządów i gdzie się tylko dało. Spośród osobistości urzędowych jako jedyny zareagował ówczesny marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, deklarując swoje gorące poparcie. Inni milczeli, nie wyłączając minister pracy i polityki społecznej, która konsekwentnie przez całą kadencję nie reagowała na społeczne apele i zaproszenia do debat. Cóż, od dawien dawna wiadomo, że bieda jest sierotą.

Inicjatywa obywatelska odniosła niejaki sukces. Apel o stworzenie Narodowego Programu Walki z Ubóstwem i Wykluczeniem Społecznym podpisały setki samorządów, uczelnie, organizacje społeczne oraz pojedynczy obywatele. W sumie ponad 3 tysiące instytucji i organizacji. Listy sygnatariuszy apelu przesłano w sierpniu 2010 r. wszystkim władzom konstytucyjnym. Te milczą do dzisiaj.

Uczestnicy debaty publicznej podnosili m.in. takie problemy:


  • Strefa biedy obejmuje w Polsce około 40% rodzin. 20% polskich dzieci żyje poniżej granicy ubóstwa. W europejskim rankingu biedy daje nam to trzecie miejsce, tuż za Rumunią i Bułgarią.

  • Przez dwadzieścia lat Wolnej Polski nie wypracowaliśmy rzetelnego, kompleksowego programu walki z ubóstwem. Polityka społeczna pojawiała się w kolejnych programach wyborczych, jednak brakowało zarówno planów perspektywicznych, które sięgałyby dalej niż jedna kadencja rządu, jak też konkretnych działań legislacyjnych lub zarządczych, które gwarantowałyby stały progres w tej dziedzinie.

  • Ogół społeczeństwa jest zgodny co do tego, że podstawowym warunkiem poprawy sytuacji bytowej najbiedniejszych Polaków jest rozwój gospodarczy kraju. Jednocześnie nie można odkładać problemu walki z ubóstwem i wykluczeniem społecznym „na lepsze czasy”, bowiem sytuacja taka zagraża narodowi, jego populacji jak też kondycji życiowej i twórczej.

  • Szczególnie w okresie światowego kryzysu finansowego i niedomagań budżetowych należy poświęcić wiele uwagi systemowi i polityce socjalnej Państwa.

  • Istnieją duże rezerwy zarówno w sferze materialnej, jak też w systemie opieki społecznej, które może ujawnić rzetelna analiza przepisów, procedur, praktyki instytucji opiekuńczych oraz niewykorzystanego potencjału organizacji społecznych. Organizatorami lustracji systemu powinny być organy państwa i samorządy
    z udziałem stowarzyszeń obywatelskich.

  • Występują przypadki nieracjonalnego gospodarowania funduszami europejskimi, nad których wydatkowaniem powinny czuwać zespoły reprezentujące obywateli.

  • Jednym z głównych postulatów, które pojawiły się w debacie, jest ustanowienie obowiązku opiniowania projektów prawa krajowego i lokalnego pod kątem jego przyszłego wpływu na sytuację materialną i społeczną grup zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym.

  • W sytuacji gdy nawet relatywnie niewielki wzrost kosztów utrzymania może nieść zagrożenie pogłębienia biedy dla tysięcy polskich rodzin, każda ustawa czy akty wykonawcze powinny być analizowane pod tym kątem. Słuszne i łatwe w realizacji jest też konsultowanie projektów ustaw z ogółem organizacji obywatelskich, co postulują uczestnicy debaty.


Ostro skrytykowano słabości polityki informacyjnej centralnych władz państwa, wskazując na brak autentycznego dialogu ze społeczeństwem.

„Niezbędna jest inicjatywa informacyjna władz konstytucyjnych i resortów, bowiem obecnie moderatorami dialogu są głównie media, niekiedy przejmujące rolę animatorów polityki. Władze państwowe tylko z rzadka korzystają z możliwości prowadzenia debat społecznych z udziałem organizacji obywatelskich zrzeszających ponad 10 mln Polaków” – można było przeczytać w wystąpieniu skierowanym do Prezydenta i Premiera.

Jak się wydaje, rozstrzyganie o losach narodu wymaga szerokiego dialogu i to nie tylko telewizyjnego. Nie zastąpi też debaty publicznej nawet referendum złożone z kilkunastu pytań. To, że Premier nie zamierza walczyć za cztery lata o reelekcję, nie jest dla większości gwarancją jakości proponowanych dzisiaj rozwiązań.

W piórka obrońców najsłabszych i najstarszych stroją się hucpiarze i ci, którzy parę lat temu likwidowali fundusz alimentacyjny, bary mleczne, zawieszali na lata rewaloryzację emerytur i temu podobni. Poczuli koniunkturę polityczną. Strach się bać.


Jan Rentier